Żyjemy w dziwnych czasach. Współczesność rządzi się pewnymi prawami, wcześniej nie znanymi - z racji systemu w jakim Polacy żyli. Czasy obecne dały nam również moc nowych możliwości - telefony komórkowe, aparaty cyfrowe, kamery, dyktafony i inne tym podobne zabawki. Pojawiło się wiele pism, i pisemek o rozmaitej proweniencji. Od luksusowych miesięczników, przez publicystyczne tygodniki, dzienniki i odrębna grupa - tabloid. Słowo to jest jednak ukute eufemistycznie. Ja bym się pokusił o nieco dosadniejsze stwierdzenie. Internet daje nam mnóstwo możliwości - piękna to z resztą idea, bo przecież sieć jest właśnie medium w pełni demokratycznym, a nawet jeśli nie w stu procentach, to na pewno najpełniej oddaje ideę demokratyczną.
Paradoks tkwi w tym wszystkim jednak wielki - rozszalało się nam społeczeństwo. Niektóre media w szaleńczym biegu po zysk i po klientów, każdego dnia próbują nas czymś nowym zaskoczyć. Masom nie wystarcza już suche sprawozdanie z obrad sejmu, tłum nie potrzebuje słuchać audycji czy oglądać programów popularnonaukowych. Telewizyjne panie ''prokurator'' biorą na celownik nie lubianych przez siebie polityków i wytykają im błędy młodości - jednocześnie niszcząc możliwość konstruktywnej rozmowy o obecnej sytuacji. Szmatławce publikują filmy z Panem senatorem w roli głównej, aby masy zobaczyły jak bawią się tak znienawidzone przez niektórych elity.
Film okraszony niewybrednym komentarzem, który nic wspólnego nie ma z jakimikolwiek standardami rzetelnego dziennikarstwa. Internauci jak hieny rzucili się na Pana senatora - i oni już wiedzą najlepiej - wiedzą wszystko. A kogo obchodzi jak było naprawdę ? Liczy się szok, obraz i niesmak który już pewnie na zawsze pozostanie, kiedy będzie się o Panu Piesiewiczu mówić. Szkoda. Moim bowiem zdaniem, polityk ma takie samo prawo mieć swoją prywatność jak każdy inny Kowalski, czy Malinowski. Tak jak ja mam prawo po pracy w sobotę wypić ze znajomymi wino i obejrzeć horror, albo iść do klubu, tak Pan scenarzysta również - bo to co robi w domu nie jest związane z jego pracą. I nikt nie powinien mieć prawa w taki sposób tego oceniać - tak jak nie ocenia się zwykłego Kowalskiego.
Polityk powinien być oceniany za swoją pracę. Nie za to co robi w domu.



"Polityk powinien być oceniany za swoją pracę. Nie za to co robi w domu."
Nie wiem, czy Pan pamięta ale SB "łapała" potencjalnych kandydatów na TW na trzy podstawowe rzeczy, określali to w SB słowami "korek, worek i rozporek".
Korek - używki, zwykle wtedy alkohol.
Worek - przekręty finansowe, itp.
Rozporek - właśnie sprawy obyczajowe - zdrada małżeńska, nietypowe upodobania seksualne, itp.
Jak Pan myśli na co łapią specsłużby, w tym np. innego kraju - teraz ?
Owszem polityk niech robi w domu co chce. Ale niech to na litość boską robi z głową, a nie z jakąś pierwszą lepszą lampucerą poznaną na stacji benzynowej. Jeśli tak postępuje jest po prostu zwyczajnie zbyt głupi żeby być politykiem. Jeśli jeszcze do tego daje się szantażować na duże pieniądze zamiast iśc na policję i do tego jeszcze jest prawnikiem. No nazwijmy rzeczy po imieniu jest zwyczajnie myślący inaczej. Chce Pan mieć takich polityków ?